Modna przesada
Co pewien czas pojawiają się nowe trendy w tworzeniu stron www. Nie ma w tym nic niewłaściwego; jednak dość często spotykanym problemem jest skłonność do przesady. W efekcie strona może uchodzić za pełną "wodotrysków" lub przepychem przypominać choinkę.
Nic na siłę
Nowe technologie przede wszystkim powinny pomóc w realizacji konkretnych zadań, a nie być celem samym w sobie. Potrafią być bardzo użyteczne, jednak nie są "złotym młotkiem" załatwiającym każdy problem.
Niechlubnym przykładem są np. serwisy wykonane w całości we Flashu czy przesadnie AJAXowe. Większość z nich ma wspólną cechę: nie możemy skorzystać z linku do wybranej podstrony - dysponujemy jedynie tym do strony głównej! Potem najwyżej możemy referować znajomemu: "kliknij na 3-ci link od dołu w tym menu z boku, a potem...". To tylko jedna z szeregu niedogodności.
Ostatnio często można zaobserwować bardzo dużo ruszających się elementów. W ubiegłym wieku popularny był "padający" na stronie śnieg, teraz mamy mnogość płynnych animacji czy pojawiających się znikąd dymków. Warto szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to jest przydatne? Nie ma sensu używać danego rozwiązania jedynie dlatego, że jest aktualnie modne. Już lepiej postawić na minimalizm ;) czytelne, przejrzyste strony są bardzo dobrze odbierane przez odwiedzających.
W nadmiarze wszystko szkodzi
Przesadzić można zasadniczo ze wszystkim. Zachowajmy pewien umiar.
Za sprawą popularnego "efektu szklistości", wiele stron błyszczy tak mocno, że nie wiadomo, co właściwie miało być na nich wyróżnione. Można też np. zastosować naraz wiele "przenikających się obrazków", ruchomych pasków z newsami i innych udziwnień, przez co cała strona będzie się ruszać.
Dość niedawno przeglądarki zaczęły obsługiwać w prosty sposób (bez konieczności stosowania dodatkowych skryptów czy plików graficznych) zaokrąglone narożniki oraz cienie. Chwilę później pojawiły się serwisy, na których wszystko ma cień (włącznie z tekstem).
Jestem przekonana, że mając te kwestie na uwadze, najrozsądniej jest najpierw zastanowić się, co okaże się dla odwiedzającego pomocne, praktyczne czy przydatne, a dopiero później pomyśleć o widowiskowych rozwiązaniach. I oczywiście: zachować umiar!
